Po AEGISie

Awatar użytkownika
Medyk
Consul
Posty: 4281
Rejestracja: 10 sty 2011, 01:37

Po AEGISie

Post autor: Medyk »

Legion of Pretorians bardzo dziękuje wszystkim operatorom za tak wielkie zaangażowanie, wychodzone kilometry, dynamiczne akcje, miłe leśne spotkania :), wytrwałość, wylany pot, a zwłaszcza kłaniamy się z szacunkiem tym co pozostali niezłomni do ostatniej minuty AEGISa. Dla teamów które walczyły do końca mamy odznaki AEGISa srebrne, a dla bohaterów zarezerwowana jest niewielka liczba złotych :) Poprosimy dowodzących stronami do zgłaszania zespołów bojowych, które walczyły do końca i wytypowanie tych, którzy zasłużyli na złote odznaki.
Siła i Honor!
VII

Awatar użytkownika
Kardyn
Posty: 149
Rejestracja: 28 lut 2013, 15:41
Lokalizacja: Wasilków

Re: Po AEGISie

Post autor: Kardyn »

Ze swojej strony również chciałbym wszystkim podziękować za wspaniałą grę w szczególności Pretorkom i dla Waku oraz Wykrza . Wielkie podziękowania dla organizatorów mimo że to nie farba i czegoś mi w groszku brakuje ogólnie było super i będę namawiał tych nieprzekonanych by spróbowali czym to się je . Do dopracowania są sporadyczne niuanse , aczkolwiek większość dziwnych jak dla mnie sytuacji generowana jest przez same zachowanie graczy .

Do zobaczenia na następnych " czterodniowych " manewrach :D
" RENEGACI "
Ride or Die

magnusmag
Posty: 15
Rejestracja: 01 lut 2016, 16:11

Re: Po AEGISie

Post autor: magnusmag »

W imieniu Kolegów z M.A.G oraz własnym dziękuje za wspólnie spędzony czas.
Mam jedno generalne zastrzeżenie..... po jaką cholerę Organizator wprowadził do walki jako V kolumnę hordy komarów. Obiektywnie niektóre z nich miały trąby ssące większe niż u słonia :D :D
Osobiście przeżyłem kilka ciekawych spotkań, z których z całą pewnością kilka zapamiętam na dłużej. Jedno to spotkanie na mostku, przy leśniczówce z grupą (na pewno część stanowili dzielni Rycerze z 4Fun) w klinczowej sytuacji. Dowódcy z uśmiechem na twarzy się dogadali, a wszyscy przybili piątki.... :D :D I druga to ...... śmierć na moich rękach dwóch cudownych gangsterów przy bunkrze (niedziela) :D :D Pomimo moich prób i starań odeszli na wieczne łowy. Jeżeli chodzi o ich grę aktorską to Brad Pitt by się sposobu wyrażania przez nich emocji nie powstydził To co po nich pozostało to podziw aktorskiego kunsztu, pamięć o ich walecznych dokonaniach i sprzedanie kodów do bomby :D :D :D
Pozdrawiam absolutnie szczerze Milusa (chyba) :D :D za absolutnie cudowne spotkanie w niedzielny poranek przy bunkrze............ Nie będę zdarzenia opisywał, ale napiszę do jego wiadomości, że było Nas dwóch, z tego jeden z niesprawną repliką :D :D Ale podejście na "5", kultura na "5", odejście na "5".
Być może ja miałem podczas tej gry wiele szczęścia, ale dawno nie spotkałem się z tak dużą serdecznością oraz dobrą, dynamiczną i nieustępliwą walką. Tych których napotkaliśmy stawiali porządny opór przez co i sam w ryja zarobiłem.... dobrze, że to nie była pudrówka :D :D
Szacunek na snipera.... chyba z Bałucji, który w niedzielę ok. 9.00 porządnie przetrzepał jedną z drużyn podczas oczekiwania na wymianę jeńca. Liczę na to, że nie był to ten sam co w sobotę po południu upierdliwie walił w stronę Organizatora :?
Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam i dziękuję wszystkich tym, którzy dołożyli się do właściwej jakości gry

Awatar użytkownika
Intruder
Posty: 58
Rejestracja: 13 maja 2017, 21:15

Re: Po AEGISie

Post autor: Intruder »

Panowie, bardzo dziękujemy ORGom za bardzo ciekawą symulację i świetny teren. Przeciwnikom za silny opór, który stanowił spore i ciekawe wyzwanie. Z punktu widzenia HQ byliście niemal wszędzie, a Wasze zasoby ludzkie wydawały się niewyczerpane (do czasu). Jako HQ trudno powiedzieć mi coś więcej, bo "zza biurka" trudno jest ocenić piękno rozgrywki w tak fajnym i wymagającym terenie. Jego walory mogliśmy oceniać tylko po rzekach potu cieknących z naszych ludzi. Mamy jednak nadzieję, że nie tylko my "krwawiliśmy" :D

Medyk, gdybym jako dowodzący miał wyznaczyć ludzi, którzy zasłużyli na złote odznaki to musiał bym zgłosić wszystkie ekipy bojowe Bałucji. HQ robiło co mogło by było dobrze, a czy było to nie nam oceniać. Mamy nadzieję. Wszystkie ekipy w terenie bez względu na swe możliwości i doświadczenie w takiej grze grały na max. Zmuszała nas do tego sytuacja.
Sytuacja, w której znaleźliśmy się po błędzie w pierwszym rozkazie była opłakana. To połączone z gorliwością Bałucjan do zabijania przeciwników przyczyniły się potem do katastrofy z friendly fire (80% Bałucji KIA). Nie skarżę się - bywa. Główną kwestią jest to, że na długi czas byliśmy w kompletnej rozsypce pod kątem zdolności bojowych. Daliśmy radę się pozbierać, zacisnąć zęby i napinać dalej. I to, że napinaliśmy jest wynikiem determinacji i ciężkiej pracy zespołów bojowych. Każdy robił co mógł bez względu na to ile odpoczynku musieliśmy im odebrać by maszyna działała dalej. Wiedziałem, że albo musi to dać efekty... albo mnie powieszą :) Wszyscy wylali masę potu, zapominając o śnie i to dzięki nim się udało. Nikt z Bałucji się nie lenił i nie odpuszczał. Każdy zespół nawet będąc na granicy swych możliwości robił dalej co trzeba. Jedni dużo zabijali, inni nosili artefakty robiąc bardzo długie trasy by unikać przejęcia, jeszcze inni cierpliwie i ostrożnie przechodzili dwójkami pod nosem przeciwnika by wykonać zadania krytyczne dla naszej sytuacji.

Prośba o ustalenie ludzi do złotych odznak jest w tej sytuacji niemożliwa. Wszystkich musieliśmy jako HQ nękać by ciągle działali - i działali! Nikt nie odmówił mimo, że niemal słaniali się na nogach. Albo musielibyście przyznać złoto wszystkim wojownikom Bałucji albo symbolicznie po odznace na team dowódcom. I tak na super poważnie - to nie kurtuazja. Delta nie raz bardzo ciężko działała w terenie i wiemy ile samozaparcia trzeba by ciągle jechać na 100% i nie dać się zmęczeniu - nawet gdy oczy nie są w stanie czytać GPSa lub nie widzą punktu celownika. (faktyczne sytuacje z tego AEGIS)
Ludzie ruszali nawet gdy przerywałem im obiecany odpoczynek. Chodzili z uszkodzonymi kolanami, mroczkami przed oczami, godzinami w zimną noc prowadzili dozór w samych combat shirtach, zakradali się metr po metrze w upał w ghillie. Nikt nie luzował.

I chylimy czoła przed każdym, kto to w Bałucji zaciskając zęby ciągle dawał z siebie wszystko.
Nie jestem w stanie wytypować pojedynczych ludzi.
Easy is for pussies.

Awatar użytkownika
skura
Posty: 86
Rejestracja: 13 sty 2011, 10:06
Lokalizacja: Gdynia - [NAMS, PSAT]
Kontakt:

Re: Po AEGISie

Post autor: skura »

Jako jeden z odpowiedzialnych za dowodzenie NAZEW-em chciałem ogromnie podziękować Pretorianom za kolejne udane manewry. To, że konwencja Saltusa sprawdzi się z wykorzystaniem replik ASG było dla mnie jasne i oczywiste od samego początku. Sprawa coraz mniejszego zainteresowania paintballem była już wiele razy poruszana, dlatego nie ma co jeszcze raz tego rozgrzebywać. Najważniejsze, że Pretorianie postanowili na dobre wejść w ASG robiąc "Saltusa na groszki".

Cóż mogę napisać o samej rozgrywce? Można by się rozwodzić, analizować, itp. Prawda jest jednak taka, że z takim potencjałem drużyn, jakie działały po stronie NAZEW-u trzeba by było być kompletnym ignorantem i dyletantem, żeby to spieprzyć. Drużyny szły jak przecinak bez chwili wytchnienia. Szybkość oraz jakość wykonywania poszczególnych zadań czy założeń przypominała mi najlepsze akcje saltusowe, które sam przeżyłem lub obserwowałem. Ja z własnej strony, szykując pracę w sztabie, najzwyczajniej w świecie skopiowałem najlepsze i najskuteczniejsze rozwiązania, które obserwowałem na Saltusach od 2009 roku. A w przeszłości miałem przyjemność obserwować, jeszcze jako członek Sfory, dowodzenie Zibiego, czy też na SXIII grać po stronie dowodzonej przez Pet-a i Fugasa. Wystarczyło to co najlepsze, a często i najprostsze, zaadoptować i wdrożyć.

Wspaniałą robotę w naszym sztabie odwalił McGaver, który z pełną wyrozumiałością traktował moje "wybryki" i ani na chwilę nie stracił kontroli nad rozgrywką.
Ogromne podziękowania chciałbym również złożyć Barzo-wi, który (jak zwykle) wspaniale ogarną nam łączność radiową, zapewniając pełną komunikację od samego początku do końca gry. Ja będę obstawał twardo przy swoim, że pewna i bezawaryjna łączność radiowa jest absolutnie bezwarunkowa, jeśli się myśli o jakimkolwiek powodzeniu. Bez tego można ogłosić abdykację i upadłość i białą chorągiew wywiesić :D

Dziękuję wszystkim walczącym po stronie NAZEW-u. Spełniliście praktycznie wszystkie oczekiwania i założenia sztabu, a mam nadzieję że i swoje własne.

Wspaniała zabawa, wspaniali ludzie, wspaniale spędzony czas już od czwartku wieczór. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że pozostali bywalcy Saltusa, nieprzekonani jeszcze do ASG, jednak dadzą się skusić i przybędą na następne manewry.

Zbieram właśnie informacje od IC NAZEW-owskich drużyn odnośnie nominacji złotych odznak. Później zasięgnę opinii McGavera i przedstawimy nasze propozycje Organizatorom.
Proszę tylko o wyrozumiałość czasową, ponieważ Gaver obecnie przebywa w Niemczech, ja natomiast dziś wyjeżdżam na Słowację i mogą być problemy z dostępem do Internetu.
Ostatnio zmieniony 30 maja 2017, 08:18 przez skura, łącznie zmieniany 1 raz.
Saltus VII-XV

Awatar użytkownika
Wąż
Posty: 86
Rejestracja: 23 maja 2011, 13:59
Lokalizacja: Jednostka Taktyczna

Re: Po AEGISie

Post autor: Wąż »

W imieniu DUCHÓW, czyli Jednostki Taktycznej i AMENów, dziękuję jak zwykle bardzo serdecznie organizatorom za kapitalną imprezę. Gra była dopięta na ostatni guzik, pogoda zamówiona taka, że lepszej nie mogło być, kleszczy jakby mniej niż rok temu - czegóż chcieć więcej!

Dodatkowe szczegółowe podziękowania:

- Karokowi, za całościowe ogarnięcie scenariusza i gry. Mieszkał koło naszego HQ, więc widzieliśmy, że spokojnego czasu kiedy mógł usiąść na tyłku i odsapnąć miał bardzo mało.
- Wszystkim Pretorianom zaangażowanym w przygotowanie gry.
- Ojcu i Claymorowi za przemiłe sąsiedztwo.
- Obu stronom konfliktu. Staraliśmy się odgrywać naszą rolę porządnie i zgodnie ze scenariuszem, ale spotykaliśmy tylu fajnych ludzi po obu stronach, że za każdym razem było nam głupio, że musieliśmy zmieniać stronę z którą mieliśmy współpracować. Doszło prawie do sytuacji, że połowa naszej ekipy współpracowała z Bałucją, a druga z Nazewem ;)
- Za spotkania w terenie. Mnóstwo świetnych potyczek, bitew i bitewek. Nastrzelaliśmy się, jak rzadko. Chcieliśmy dać odczuć, że wszędzie nas pełno i chyba się udało.
- Za wielką kulturę gry. Tyle "piątek", "żółwików", poklepywań po plecach i sympatycznych odzywek i uśmiechów dawno nie spotkaliśmy. Oby tak dalej!
- Za negocjacje koło leśniczówki w sobotę pod wieczór. Zbiegło się wiele czynników, że powstał pat. Tuż pod oknami leśniczego zrobiła się "zatruta kanapka", czyli przekładaniec Nazew-Bałucja-Duchy-Nazew. Bez zbędnego gadania ustaliliśmy zawieszenie broni na 10 minut, wszyscy z uśmiechem przybyli sobie piątki i udali się w inne miejsca na pole. "Serce roście" jak to mawiali starożytni ;)
- Za wizytę Skury, Zibiego i trzeciego kolegi (nie pamiętam ksywki, sorki) na negocjacje w sobotę w sprawie e-boli. Wódz Skura zrobił wejście w wielkim stylu prawdziwego mafiozy watażki. Aż żal, że nie nagrywałem filmu. Negocjacje zakończyły się szybkim i skutecznym szturmem Nazewu na swoje dowództwo będące u nas w gościnie.
- Medykowi za pokazanie, jak działa "Świnia" w praktyce. Myśleliśmy że drzewo za którym się schowaliśmy, zostanie przecięte na pół przez ten grad kul.
- Ja osobiście dziękuję, za królewskie przyjęcie mnie jako VIPa-Jeńca w zadaniu w niedzielę rano w Nazewie. Otrzymałem nie tylko piękny dodatkowy ciepły strój w modnych kolorach zieleni od Arkadiusa, ale zaproponowano mi picie, jedzenie, a także wielokrotną miłość i to za darmo! Miło też było popatrzeć jak dobrze naoliwiona machina wojenna pod wodzą Magnusa, realizuje zadanie, które potem kontynuowane było przez Rudą, Mańka i trzeciego kolegę (sorki, zapomniałem ksywki ;) szybko i sprawnie.

Okazało się, że ASG jednak daje radę, choć nadal, mając kontakt z dużą liczbą graczy, nie spotkaliśmy chyba nikogo, kto nie tęskniłby za farbą. Dodatkowo, w ASG potrzeba chyba jeszcze więcej zaufania do siebie nawzajem, ale z tym w naszym środowisku świrów leśnych raczej nie będzie kłopotu. Ze swoje strony zaręczam, że każdy Duch pilnował swojego czasu respa co do minuty, będąc KIA nie zdradziłby żyjącym pozycji przeciwnika, a jak krzyczeliśmy "dostałeś" do kogoś kto nie poczuł uderzenia (wątpliwy walor ASG) to faktycznie był tego pewien.

Do następnego!

EDIT: Bardzo miło też było wrócić w sobotę w nocy do "domu" (czyli HQ) z pieśnią na ustach , kiedy się okazało, że ktoś na nas czeka. Pamiętam Chrabcia i kogoś jeszcze, zapomniałem ksywki, sorki. Dzięki chłopaki!

Pozdrawiamy!
Jednostka Taktyczna Zawsze Dynamiczna!

CYBORG
Posty: 47
Rejestracja: 04 wrz 2012, 21:05

Re: Po AEGISie

Post autor: CYBORG »

W imieniu drużyny WIDMO czyli Whisky bardzo dziękuję wszystkim kompanom za wspólne przelewanie krwi i potu!
Serdecznie dziękuję również organizatorom.
Cieszy mnie fakt ze obyło się bez zgrzytów i kwasów. Wszystkie starcia i spotkania mogły przebiegać w koleżeńskiej atmosferze.
To dość już rzadkie zjawisko ,więc w szczególności zasługuje na uznanie.
Podziękowania nalezą się również chłopakom ze sztabu Nams ogarnęli temat bez zarzutu.
Było wszystko czego moglibyśmy sobie zażyczyć.
Ostry przeciwnik , ciężki teren , hordy komarów i kleszczy , oraz długa dla Whisky noc która
dała się we znaki.
Most w centrum pola z którego nie wolno było korzystać sprawił ze rzekę Drwęcę i Potok
forsowaliśmy ( czasami wpław) aż 25 razy.

Wielkie podziękowania dla chłopaków z Delta za sobotnia współprace.

Tradycja jest że na lokalnym forum po grach pojawia sie AAR , Pomaga on wyjaśnic wiele tematów które z poziomu pojedyńczego gracza przy tak rozbudowanym scenariuszu sa w wiekszości nie do ogarniecia. Zachecam wszystkich do wklejenia swoich AAR.ow
Pozdrawiam Cyborg

Awatar użytkownika
Janek^
Legionista
Posty: 1527
Rejestracja: 13 sty 2011, 21:57
Lokalizacja: Wa-wa

Re: Po AEGISie

Post autor: Janek^ »

Nagrodzenie złotymi odznakami za tegoroczne manewry:
Nazew (dowództwo Nazewu podeszło do tematu krótko i zwięźle)
Frik (SFORA)
McGaver (NAMS)
Jaca (MAG)

Bałucja (tym razem wraz z uzasadnieniami):
Kroczek - za czynny wkład w wypracowywaniu integralności kompanii Bałucji w przełomowych fazach operacji. Ponadto za wyjątkowo sprawne realizowanie zadań kierując prowadzoną przez siebie grupą bojową Kojot4 (OSA/GOCI). Również za gotowość do podejmowania zadań dodatkowych nie bacząc na zmęczenie i wszelkie niesprzyjające czynniki. Dopełnieniem powyższego było przejęcie artylerii lekkiej przeciwnika w newralgicznym momencie operacji, co powstrzymało
zdalny atak na istotne elementy infrastruktury radarowej.

Tito - za wybitne prowadzenie działań swojego oddziału Kojot2-2
(Łowcy Jeleni/Element Delta) i wyjątkowe poświęcenie podczas
realizacji wszelkich powierzonych zadań. Ponadto za wytrwałość na polu walki i nader skuteczną realizację wielu zadań dodatkowych nie bacząc na zmęczenie i niesprzyjające czynniki. Dopełnieniem powyższego jest perfekcyjne wykonanie zabezpieczenia ewakuacji stacji radarowych z zagrożonego terenu.

Medyk - za wybitne prowadzenie działań swej grupy bojowej Kojot1 (Legion Pretorians/Chotomów/Renegaci) podczas realizacji każdego powierzonego zadania. Ponadto za ciągłą gotowość do podejmowania się zadań dodatkowych nie bacząc na zmęczenie i wszelkie niesprzyjające czynniki. Dopełnieniem powyższego jest przygotowanie grupy do działania w chwili największej potrzeby i zabezpieczenie stacji radarowych.

Ciężki - za wybitne prowadzenie swej grupy bojowej Kojot3 (Śnieżna Pantera/Czary Kot/Druzyna A) podczas realizacji każdego powierzonego zadania. Ponadto za ciągłą gotowość w podejmowaniu się zadań dodatkowych nie bacząc na zmęczenie i wszelkie niesprzyjające czynniki. Dopełnieniem powyższego jest podjęcie realizacji kilku zadań wielkiej wagi w przełomowym stadium operacji.

Chemik - za wyjątkową postawę i inicjatywę w obliczu zagrożenia w przełomowym momencie operacji. Podczas transportu skrzyni o dużej wartości operacyjnej oddział Kojot3 wraz z sekcją Kojot3-3 został zniszczony. Chemik znalazłszy się w izolacji w bezpośredniej bliskości przeciwnika skutecznie ukrył obiekt i wycofał się do bazy unikając wykrycia. Dało to możliwość odzyskania obiektu przez grupę zadaniową, której działanie czynnie wspierał wyróżniony.

Mich - za wyjątkową postawę w obliczu niebezpieczeństwa i
poświęcenie dla dobra całej kompanii Bałucji. W obliczu wyjątkowej potrzeby, nie bacząc na wycieńczenie utrudniające nawet widzenie Mich w warunkach nocnych bez wahania podjął się realizacji wysoce niebezpiecznego zadania w odległym rejonie o dużej aktywności przeciwnika. Wraz z członkiem Element Delta przeprowadził infiltrację obszaru w celu przejęcia istotnego celu osobowego. Powrót z nim umożliwił zwalczenie epidemii i wpłynął na zwiększenie zdolności bojowej całości stanu osobowego Bałucji.
V

chrabcio
Posty: 42
Rejestracja: 01 cze 2012, 12:04
Lokalizacja: KREJSERS / BT Inc.

Re: Po AEGISie

Post autor: chrabcio »

Wąż pisze:...

EDIT: Bardzo miło też było wrócić w sobotę w nocy do "domu" (czyli HQ) z pieśnią na ustach , kiedy się okazało, że ktoś na nas czeka. Pamiętam Chrabcia i kogoś jeszcze, zapomniałem ksywki, sorki. Dzięki chłopaki!

Pozdrawiamy!
A również dziękuję za możliwość ugoszczenia szanownych kolegów - ten Wasz spiew ehh.. córka leśniczego na pewno tej nocy nie spała :)
a droga do HQ naszego od Was tak szybko zleciała że nie pamiętam :) Razem ze mną czekał na Was Suchar, a wracaliśmy z kopalni....

Do następnego...

Awatar użytkownika
FUGAS
Posty: 1073
Rejestracja: 12 sty 2011, 13:41
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Re: Po AEGISie

Post autor: FUGAS »

To wygląda na to że spóźniliśmy się na imprezę bo gdzieś po północy tam dotarliśmy na wszystkie kopalnie ale widocznie Chrabcio z Sucharem tak was przywitali że szybko się skończyło :D

Szkoda że nie zaczekaliście na kopalniach mimo braku wydobycia nocnego - wszak wiadomo ze nie wszyscy sypiają na Saltusach/Aegisach i szwendają się po lesie
Saltus: IV, V, VI, VII, VIII, IX, X,XI, XII, XIII, XIV,XV, XVI, XVII, XVIII, SXX, AEGIS II,III,IV,V,VI,VII,VIII
Unit: 3, 4, 5, 6, 7, MISJA, GwO I,

Zablokowany